Chaos Rurale Records zapowiedziało właśnie wydanie nowego albumu Blue Cross pod tytułem Conspiracy.
Poprzedni LP duetu z Ottawy I Am Death jest jednym z moich ulubionych wśród nagrań nowej fali dark-punka, która wybuchła około dwóch lat temu. Mimo iż data wydania Conspiracy nie jest jeszcze znana, od paru dni można odsłuchać albumu w całości na Bandcampie. Tytuł wydawnictwa jak i kilka utworów są efektem inspiracji serialem Z Archiwum X, jak możemy się dowiedzieć z wywiadu dla Maximum Rocknroll.
Blue Cross - Conspiracy [LP, Chaos Rurale, 2013] na Bandcampie.
Nancy - Nancy [LP, digital file, self released, 2013]
Nancy - Nancy [CS, self released, 2013]
Nic nie wiem o zespole Nancy oprócz tego, że są z Nowego Jorku i w marcu tego roku na Bandcampie opublikowali swój materiał na LP. To najzwyklejszy, czystej wody rock'and'roll, bezpretensjonalny i bezpośredni, w jawny sposób odnoszący się do najlepszych tradycji "nieistniejącego", amerykańskiego "punk-rocka" sprzed 1976 roku. Nowy Jork, Detroit, Cleveland, Akron... Każdy utwór sprawia wrażenie jakbym już gdzieś go słyszał tysiąc razy, a mimo to chcę słuchać kolejny tysiąc i tylko w wykonaniu Nancy.
Nancy - Long Island Lovin' [Nancy LP, digital file, self released, 2013]
Nancy - Nancy [LP, digital file, self released, 2013]. Płytę można pobrać za darmo z Bandcampa. Na pewno jednak warto trochę zapłacić.
W kwietniu nakładem amerykańskiego labelu Seedstock wyszedł pierwszy długogrający winyl Wulkanaz Paúrpura Fræovíbôkôs. Słuchanie jego, a zrobiłem to już z ponad dziesięć razy, jest dla mnie szczególnego rodzaju guilty pleasure. W żaden sposób nie spodziewałbym się, że tak mnie ujmie pogański black metal zanurzony w będącym dla mnie estetyczną zniewagą dark folku. Tym razem absurd i groteska materiału nagranego w duchu Dankwaþiudiskatruwōn, czyli ciemnego germańskiego poganizmu, osiąga szczyty dla mnie niepojęte. Z racji użycia starogermańskiego jeżyka, być może gockiego, tematyka utworów nie jest mi znana, ale można się domyślać, że chodzi o tą ciemniejszą stronę panteistycznego kultu, mam nadzieję że o potworne trolle i gigantów chcących zniszczyć ludzkość. Uczuciowy wyraz i ekspresja tych nagrań nie kojarzy mi się z niczym co znam w otaczającej mnie rzeczywistości, czego wytłumaczeniem może być fakt, że są one zadeklarowanym wyrazem praktyk okultystycznych przy użyciu magicznych ziół i roślin. Folkowe, "pogańskie" melodie spotykają się tu - często w bezlitosny sposób - z lo-fi black metalem. Wszystko to raczej mogłoby wskazywać, że ten materiał mnie nie zainteresuje, a wręcz może się okazać wdzięcznym obiektem przemądrzałych drwin. Stało się jednak inaczej. Od pewnego czasu bardzo lubię punkujący black metal czy sczerniały punk, gdyż wraca w radykalny sposób do prostoty i bezpośredniości gitarowego grania. W dużej dawce muzyka ta jednak staje się dość monotonna i co najgorsze oczywista. W przypadku Wulkanaz połączenie punkowej dynamiki z pogańskimi absurdami zaowocowało niezwykłą muzyką, która mnie bez reszty ujęła. To chyba kolejny przykład black metalu, którego można słuchać zupełnie nie rozumiejąc istoty i zasad tej estetyki.
Wulkanaz to Wagner Ödegård - znany bardziej jako Kumulonimbus, czyli wokalista i gitarzysta szwedzkiego Tomhet - w tym przypadku nagrywający w pojedynkę wszyskie instrumenty na taśmy w warunkach domowych, podobnie jak w swoim innym projekcie Semilanceata.
Najlepszy psych-punk, nie licząc Destruction Unit, jaki dane mi było usłyszeć w tym roku znajdziemy na wydanej miesiąc temu przez Cult Maternal kasecie Cottaging. To zespół z Bostonu tworzony przez członków mniej lub bardziej hardcorowych, ale zawsze noisujących Cult Ritual czy Diet Cokeheads. Uwagę zwracają dwa utwory z dubowym basem, żywo przypominające PIL.
Cottaging - Jayhawk's Inn [Nightshading, CS, Cult Maternal, 2013]
Destruction Unit, zespół Ryana Rousseau znanego ze współpracy z Jay Reatardem czy Tokyo Electron, wydał w Jolly Dream Records kolejny album pod tytułem Void. Mamy tu do czynienia z organiczną, cieżką do rozdzielenia na poszczególne elementy mieszanką heavy-psych, psych-punka, shoegaze'u, post-kraut-rocka oraz zimnofalowego a nawet gotyckiego post-punka. Doskonałe gitarowe granie na trzy instrumenty.
Choć od dawna nie jestem do końca przekonany co do sensowności tego typu skojarzeń, często mówi się o twórczości Destruction Unit, że to muzyczna reprezentacja pustynnego krajobrazu Arizony, z której pochodzi zespół. Takie skojarzenia wywołują zapewne u krytyków shoegaze'owe, gitarowe zmazy pojawiające się na ostatnich dwóch albumach. Mnie bardziej zainteresowała wizja rozcieńczenia garażowo-punkowej ekspresji w psychodeliczno-shoegaze'owym roztworze, znana na przykład z pierwszych dokonań The Men, która tym bardziej mnie ujęła w obliczu estetycznego bankructwa tego drugiego zespołu.
Destruction Unit - Blame [Void, LP, Jolly Dream, 2013]
Destruction Unit - Evil Man [Void, LP, Jolly Dream, 2013] - oficjalne video
Destruction Unit. Koncert w Yucca Tap Room, 19 stycznia 2013, Tempe, Arizona. Widać i słychać, że to świetny koncertowy zespół. Nie dziwi więc fakt, że w najbliższym czasie będą grali dużą trasę m. in. z Merchandise, The Men, Milk Music czy Sex Church.
Tollund Men - Virbius Abstract [CS, Nostilevo, 2013]
Na dniach coraz bardziej intrygujące Nostilevo wydaje kolejną kasetę doskonałego Tollund Men. Duet z Detroit gra w klimatach dark-wave, synth-pop i minimal-wave. Mam nadzieję, że projekt jak najdłużej oprze się pokusie wydawania dla np. Sacred Bones, albo promocji na Pitchforku. Wtedy może nie skończy jak Last For Youth ze swoimi najnowszymi plastikowymi nagraniami.
Tollund Men - Wound Of Nature [Virbius Abstract, CS, Nostilevo, 2013]
Na początku stycznia Sorry State wydało debiutancki album chicagowskiego Broken Prayer. Zdaje się, że to jeżeli nie świetna, to na pewno ciekawa płyta. Muzyka łączy wszystko, co się dzieje w najnowszym hardcorze: od tradycji zarówno rodzimego, amerykańskiego HC jak i japońskiego czy szwedzkiego, poprzez hipterskie, hałasujące granie w manierze Youth Attack, po wciąż ku mojej radości wracający pigfuckowy noise-rock. Zaskoczeniem są elementy synth-punkowe. Czyżbyśmy mieli do czynienia z hardcorowym "Total Control"? Materiał nagrany jest w bardzo przystępny sposób bez kasetowo-garażowego sznytu lo-fi. Mój ulubiony kawałek to zdecydowanie Wow!:
Billy Bao - Buildings From Bilbao [LP, Burka For Everybody, 2013]
Label z Walencji, Burka For Everybody, wydał nowy album Billy Bao. To jeden z wielu projektów Mattina, baskijskiego muzyka urodzonego w nigeryjskim Lagos, od paru lat znanego z uprawiania zaangażowanej politycznie muzyki improwizowanej. Mattin współpracował z takimi artystami jak Eddie Prévost, Rosy Parlane, Dion Workman, Taku Unami, Emma Hedditch, Margarida Garcia, Xabier Erkizia, Karin Schneider, Oren Ambarchi, Dean Roberts, Bruce Russell, Campbell Kneale, Tony Conrad, Taku Sugimoto, Matthew Bower, Philip Best, Drunkdriver, Ray Brassier i Junko. Billy Bao jakiś czas temu zdobyło popularność za oceanem. Ich noise-rockowe nagrania przywodziły krytykom na myśl najlepsze tradycje pig fuck'owe i doskonale wpisały się w popularność takich zespołów jak Drunkdriver, Mayyors czy starszych jak Rusted Shut i Brainbombs. Doceniano też wpływy improwizowanego noise'u. Buildings From Bilbao zawiera więcej bezpośrednich odniesień do punk rocka. Odnaleźć też można dźwięki z afrykańskiej ulicy.
Większość dyskografii Mattina jest dostępna za darmo i to bezstratnych formatach. Artysta prowadzi działalność przeciwko prawom autorskim i jest aktywnym zwolennikiem wolnego oprogramowania. Znamienna jest adnotacja, którą można znaleźć na jego stronie:
BILLY BAO DOES NOT GIVE A FUCK ABOUT COPYRIGHT SO YOU CAN DO WHATEVER THE FUCK YOU WANT WITH HIS STUFF. THANKS TO THE BLOGGERS THAT SHARE BILLY BAO STUFF.
Billy Bao - Loose. Video do utworu z nowego albumu.
Billy Bao - T. V. Eye
Billy Bao - Buildings From Bilbao [LP, Burka For Everybody, 2013]
Blog SVN OKKLT stał się kuratorem kompilacji wydanej na dwóch kasetach przez Fallen Empire Records. Wydawnictwo zawiera siedemdziesiąt minut muzyki jedenastu zespołów z podziemnej, w przeważającej części amerykańskiej sceny black metalowej.
Label Sorry State na początku stycznia wydał album Nö Pöwer pod tytułem No Peace. Na początku myślałem, że to tylko kolejny wyraz panującej wciąż fascynacji D-Beat'em. Oczywiście fascynację ową słychać i w ogólnym odbiorze jest dominująca, ale oprócz niej mamy do czynienia z noise-rockowym polotem.
Niespełna cztery dni temu wyszła oficjalnie druga mixtape wytwórni Iron Lung. To całkiem reprezentatywny przekrój przez współczesny hardcore i jego okolice. Na taśmie można usłyszeć m. in. Hunting Party, Criminal Code, Walls, Mutant Video, White Wards czy Society Nurse, jak również samych Iron Lung, do których należy wytwórnia.
Jak zwykle dość tajemnicze i niejednoznaczne źródła informacji od pewnego czasu donoszą o nowym projekcie, który ma wydać label Posh Isolation. White Void to jednoosobowe przedsięwzięcie kolejnego młodego mieszkańca Kopenhagi związanego towarzysko ze znanym z zeszłorocznego demo blackened-punkowym Slægt. Materiał w dużej części jest dostępny na Soundcloud i skądinąd wiadomo, że opatrzony jest roboczym tytułem The Burning. Nagrania przypominają mi nowe utwory Marching Church, którzy już trafili hipsterskim trafem na salony Pitchfork'u. Również wykazują cechy teenage music i są trudną do zakwalifikowania mieszanką, którą ktoś dość rozpaczliwie opatrzył mianem blackened post-garage-skate-punk with melodic folk guitars in the vein of Niding. Jak dotąd najbardziej spodobał mi się utwór The Burning: